"Nic nie może się równać z tym co widziało się na własne oczy"

Colette

Szukaj na tym blogu

profilki

Translate

BAKU i okolice Azerbejdżan 25 lat temu

BAKU   to cudowne,  nowoczesne (przynajmniej jak na czasy roku 1990) miasto na pięknym wybrzeżu Morza Kaspijskiego,  gdzie znajdziemy doskonałe połączenie nowoczesności z cudownymi orientalnymi zabytkami i elementami wielonarodowościowych wpływów: ormiańskich, arabskich i nawet polskich.
Pierwsze wzmianki o Baku pochodzą z II w, a początki miasta datowane są na V w. To tętniące życiem, wspaniałe, wielonarodowościowe i kosmopolityczne miasto w swej historii przeszło i tragiczne wydarzenia. Na krótko przed naszym przyjazdem doszło tam do rzezi Ormian a później do rzezi Azerów, pierwszej zbrodni dokonali sami Azerowie, drugiej Armia Radziecka broniąc swoich wpływów na tym roponośnym terenie Z informacji uzyskanych od mieszkańców Baku tak na prawdę nikt nie wie ile osób zginęło ...ale tyle przykrych informacji.
Baku od drugiej połowy IX w. miasto należało do Szyrwanszachów otoczone zostało wysokim i pięknym murem obronnym




Jakość zdjęcia marna, ale niestety cyfrówek wtedy nie było

W obrębie murów miejskich nad samym brzegiem morza znajdziemy "Dziewiczą Basztę" Budowla pochodzi z XI wieku i tak na prawdę nie wiadomo do czego służyła budowniczym, jest jednym z symboli Baku. Według badań w tym miejscu znajdowała się zaroastryjska świątynia, której powstanie datuje się na 2,5 tys. lat p.n.e, w okresie średniowiecza służyła jako baszta i cytadela, ale nie to jest tak na prawdę ważne jest po prostu śliczna i robi niesamowite wrażenie.








Niestety to zdjęcie pochodzi z netu

Tuż obok baszty następna cudowna budowla - Pałac szachów Szyrwanu z XV w, którego architektura oraz zapierające dech w piersiach arabskie ornamenty są powodem by tam zostać na dłużej i obejrzeć szczegółowo każdy fragment pałacu.








Legenda głosi że architekt tak był zachwycony swoim dziełem, że postanowił umieścić swój podpis wśród ornamentów, co było zabronione w świecie arabskim...próżno szukać podpisu wśród tak cudownej ornamentyki.






Pałac  i jego mauzolea zachowane doskonale i warto poświęcić im sporo czasu


A miasto ...cudowne ....może też dla tego że zwiedzane w cudownym towarzystwie. Już w pociągu poznaliśmy dwie wspaniałe koleżanki - Anię i Elę, ja z żoną - 25 letnie "młodziaki", pełni energii, zapału, buntu i młodości, a one panie 50+ (czyli teraz prawie nasze rówieśnice). Wierzcie mi nigdy z nikim tak dobrze i szaleńczo jak dotąd się nie bawiłem. Niestety nie mogę pokazać wszystkich zdjęć, bo blog musiał by mieć klauzulę tylko dla dorosłych. uchylając nieco rąbka tajemnicy - bąbelki, Stoliczna, kawior, świetna muzyka,długie, ciepłe noce - reszta niech pozostanie milczeniem,

W dzień bogaty program zwiedzania i oczywiście plażowania nad wspaniałym morzem....a noce ...mimo że godzina policyjna obowiązywała od 22 - były nasze. Ośrodek jako VIP-owski kurort znajdował się pod nadzorem milicji, na na terenie była knajpa z dyskoteką , którą zawłaszczyliśmy absolutnie. Milicjantów oczywiście też dobrze poznaliśmy, więc Baku mimo pewnych ograniczeń związanych ze stanem wojennym też było nasze, a azerscy milicjanci chętnie dołączyli się do zabawy i odkryli w sobie ułańską fantazję....widocznie to mocno zaraźliwe.

Ale wróćmy do miasta.

Obok pałacu znajduje się najstarszy meczet w Baku, meczet Mahammada z 1078 r



Warto też pospacerować po nowszych dzielnicach miasta. Baku w swej historii było kosmopolitycznym miejscem zamieszkałym przez wiele narodowości, w tym wielu Polaków .W pobliżu rynku znajduje się polska dzielnica o wspaniałej XIX wiecznej architekturze, dużą cześć miasta zaprojektowali polscy architekci Kazimierz Skórewicz i Józef Gosławski

Ale Baku to nie tylko budynki. To także wspaniałe bazary z orientalną atmosferą i cudownymi zapachami ziół i owoców, to także ludzie bardzo otwarci i życzliwi. Wiem że ten świat już teraz nie istnieje, bo minęło wiele lat od czasów, z których zabrałem moje wspomnienia, ale szczęśliwie mogłem zobaczyć tam odchodzące czasy Rosji Radzieckiej i radość tych ludzi i wdzięczność nam Polakom za to całe zamieszanie lat 80.

Wróćmy jednak do zabytków .

Jedną z ciekawszych budowli usytuowanych na obrzeżach miasta jest Świątynia Ognia w miejscowości Surachany. Świątynia zbudowana została w miejscu, gdzie gaz stale wydobywa się spod ziemi i płonie wieczny ogień. Miejsce to czczone przez wyznawców religii Zoroastra było miejscem pielgrzymek. Urokowi tej Świątyni uległ sam Hitler który planował przeniesienie tej budowli w całości do Berlina.










fotka z netu (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1a/Ateshgah_of_Baku_burning.jpg)


Miejsc w Azerbejdżanie gdzie płonie ziemia jest bardzo wiele, zarówno gaz jak i ropa naftowa zlokalizowana płytko pod powierzchnią........i olbrzymie połacie ziemi płoną lub wypływa na nie ropa co daje przerażające i fascynujące wrażenie. Stąd takie widoki jak na zdjęciu niżej nie są odosobnione (chodzi oczywiście o szyb naftowy a nie takie osobliwości jak ja z koleżankami)



Bardzo marzy mi się by Baku zobaczyć jeszcze raz, aby zweryfikować i porównać po wielu latach wszystko to co tam widziałem, jak rozwinęło się to cudowne miasto i jego wspaniali mieszkańcy.

Zobaczyć to czego obejrzeć nie zdążyłem....unikalne malowidła naskalne, wspaniałe błotne wulkany czy ukryte na prowincji cudowne zabytki kultury ormiańskiej, muzułmańskiej i mam wielką nadzieję że mi się to jeszcze kiedyś uda.



zdjęcia z netu źródło http://www.polonia-baku.org/pl/azer.phtml


Do dziś czuję zapach świeżych ziół i dojrzałych owoców kupowanych na Bakijskich bazarach, czuję smak jedzonych prosto z drzewa granatów i fig. Tam poznałem wspaniałych otwartych i życzliwych ludzi. Wszystkie te elementy :ludzie, zabytki, głos muazina wzywającego na modły, zapachy ziół, owoców i kadzidła spowodowały że do dziś zachwycony jestem orientem i kraje maghrebu są to miejsca w których z wielką przyjemnością i bez lęku bywam.


Azerbejdżan - Baku


Krótko po zmianie ustroju w Polsce obudziła się w wielu z nas chęć zobaczenia świata.
Już nie trzeba było przez wiele miesięcy starać się o paszport, stać w kilometrowych kolejkach po wizę, powstały niezależne biura podróży oferujące ograniczoną acz już ciekawą ofertę wyjazdów, nawet tych dalekich.
I tak w 1990 r planując wakacje, całkiem przypadkiem, z żoną odwiedziliśmy nieistniejące już biuro podroży przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie..... i szok wakacje w Azerbejdżanie teoretycznie już wolnym, ale jeszcze tak na prawdę w schyłkowej postaci rosyjską republiką. Decyzja mogła być jedna ....jedziemy .
I stało się 24 godziny pociągiem do Moskwy (innego połączenia w tym czasie biura nie oferowały), potem autokarem na lotnisko Demodiedowo i pobyt w strefie dla obcokrajowców.
To był ten pierwszy szok. Obok głównego terminala malutki budyneczek  z napisem tylko dla obcokrajowców - teoretycznie strefa VIP , ale tylko teoretycznie. Było to niewielkie pomieszczenie z nieczynną toaletą i restauracją, ale nie byliśmy wymagającymi VIPami . Była to pierwsza nasza daleka zagraniczna podróż gdzie wszystko było wspaniałą i egzotyczną przygodą. Znając wtedy całkiem nieźle język rosyjski swobodnie przedostaliśmy się do głównego terminala by coś zjeść i skorzystać z toalety (instynkt socjalistycznych harcerzy odkrywców) ......no ale zaczęły się schody .
Ogromny terminal i do toalety kilometrowe kolejki, ale restauracja super i przy zamówieniu toaleta z wolnym wstępem.
A restauracja, wygląd koszmar, ale karta dań jak w Hiltonie  kawior tani jak barszcz i to w dużej ilości a  posiłki całkiem zjadliwe. Rozpuszczeni ekscentryczną ucztą złożoną z kawioru i sowietskoje szampanskoje   jak na VIPów przystało wsiedliśmy do autokaru i pod opieką stewardessy podjechaliśmy do samolotu   Tupolewa (Rosjanie niestety biegli na pieszo).  Po trzech godzinkach koszmarnego lotu w towarzystwie kóz kur i drobnej zwierzyny domowej wylądowaliśmy w Baku.
Tak na prawdę to dopiero w tym momencie powinienem zacząć tę opowieść.
Autokarem w eskorcie wojska (w Azerbejdżanie był jeszcze stan wojenny po rzezi Ormian ) przewieziono nas do wspaniałego ośrodka wypoczynkowego przeznaczonego dla rosyjskich notabli i obcokrajowców Giandżlik kilka kilometrów od Baku
na olbrzymim terenie wspaniały kurort i oddzielający nas od świata zewnętrznego wysoki mur wchodzący na 200 m w morze. Cała reszta wspaniała na terenie dyskoteka. cudowna plaża i dowożący nas na nią wyciąg krzesełkowy (  dla leniwych) . Droga na plażę była z górki wśród drzew figowych. Cudowny wypoczynek w egzotycznym miejscu choć jeszcze w socjalistycznej oprawie
tu jak raz nie drzewa figowe

Z ośrodka rzut beretem do Baku z jego cudownymi ludźmi wspaniałą architekturą i zabytkami .....cdn.




Krótki wstęp

Tak na prawdę nie wiem od czego zacząć

tyle fascynujących i pięknych miejsc widziałem i mam nadzieję, że jeszcze wiele zobaczę. Moim marzeniem jest obudzić we wszystkich fascynację podróżami i to nie tylko tymi dalekimi i egzotycznymi, ale nawet wyjazdem za miasto, w najbliższą okolicę, gdzie na pewno odkryjemy coś ciekawego, fascynującego, niezwykłego, a może tylko odpoczniemy wśród liści. 
Spróbuję podzielić się tym wszystkim co widziałem i przybliżyć te miejsca, które na trwale pozostaną w moim sercu, bo wrażeń i radości jakie mi dało zobaczenie tego wszystkiego nikt mi nie odbierze. Marzy mi się zobaczyć wszystko zarówno w Polsce jak i na świecie - wiem że niestety nie zdążę, ale  może to co widziałem zainteresuje lub zainspiruje kogoś i ustali priorytety na ciekawe eskapady
    

Polub stronę na feacebook

Follow by Email

Odwiedzający

Free counters!

mapa

Free counters!