Wiele Świątyń już widziałem, ale ta zrobiła na mnie chyba największe wrażenie swym mistycyzmem, architekturą, ikonami i wspaniałym świętym drzewem mirtu i psami, które już na parkingu czekały i jak przystało na gościnnych gospodarzy z radością oprowadziły nas po całym kompleksie.....ale wszystko po kolei.
Czemu Mistyczny?......Moni Palianis to prawdopodobnie najstarszy klasztor na Krecie. Legendy głoszą że stoi na miejscu dawnej starożytnej świątyni. Prawdopodobnie pierwszy kościół w tym miejscu powstał u zarania chrześcijaństwa na Krecie ( V, VI w) lecz pierwsze wzmianki, pozostałości kolumn i zabudowy pochodzą z okresu bizantyjskiego. Nazwa paliani może wywodzić się z Palia Moni (Stary Klasztor). Istnieje jednak druga wersja, według której nazwa Paliani jest związana z Apolonii, czyli historią starożytnego miasta, które znajdowało się bardzo blisko Venerato.
Klasztor przechodził wielokrotnie przebudowę począwszy od okresu bizantyjskiego, przez zniszczenie go w okresie osmańskim i wymordowaniu wszystkich mniszek. Pozostałości dawnej świetności i bogacta monastyru nadal są do obejrzenia na tym terenie. Uważa się , że w czasach swej świetności Moni Paliani zgromadził największe bogactwa na Krecie, gdyż cieszył się wielkim kultem.
Świątynia otoczona jest przez mieszkania mnichów i pomieszczenia pomocnicze. Można dostrzec ślady muru twierdzy, które chroniły Paliani. Klasztor posiada również bardzo stary bizantyjski kościół św. Jan z freskami z 14 wieku. Działa tam muzeum ikon, relikwii i kilku książek o wielkiej wartości historycznej i archeologicznej. Klasztor jest otwarty od wschodu do zachodu słońca dla wszystkich zwiedzających.
![]() |
wejście do klasztoru |
niestety, a może jednak" stety" Kościół w remoncie |
Niestety nam się ikona nie ukazała.
Pisząc o Moni Paliani muszę wspomnieć o urokliwych maleńkich uliczkach wokół klasztoru pełnych zieleni, które przenoszą nas w inną epokę. Odrywamy się od codzienności i lądujemy w jakimś tajemniczym świecie pełnym mitów , zaskakująco pustym, ale dającym spokój i ogromny relaks. Jedna myśl się kłębła w głowie.....jak niewiele potrzeba człowiekowi do życia i do spokoju, bez pogoni za tymi wszystkimi rzeczami, które otaczają nas w naszym zglobalizowanym świecie.....mała cela z podstawowym wyposażeniem do dzis zamieszkała a licząca wiele set lat....niewiarygodne. Ale gdy tak głębiej się zastanowić i zwizualizować zamieszkanie w tym mistycznym miejscu, jednak chętnie wracam do współczesności.....jestem, stety bądz nie dzieckiem cywilizacji.
Przed wejściem na teren klasztoru ogromny parkingi brama prowadząca tak na prawdę nie wiem do czego, ale śliczna i z pięknym widokiem na okolicę z porozrzucanymi tu i ówdzie na górkach małymi kościółkami, gajami oliwnymi i winnicami.
Ogromnego uroku zwiedzania dodały czekające (mam nadzieję że na nas) na parkingu trzy psy połączenie sznaucera i nie wiadomo czego. Gdy tylko wysiedliśmy z samochodu podbiegły do nas z radością witając nas, i skacząc, liżąc i szczekając poprowadziły i oprowadziły nie odstępując na krok po całym terenie monastyru, pokazując wszystko co było do zobaczenia. Po wszystkim odprowadziły do samochodu i pożegnały.
A przy parkingu, jeszcze jeden typowo grecki obrazek. Wśród bardzo głośnego śpiewu cykad zagłuszającego tak na prawdę wszystko wokół, dało się słyszeć dzwonki kóz grasujących po zboczach i nie przejmujących się świętością tego miejsca.
Chyba z całej wcześniej już opisanej wycieczki właśnie to miejsce chciałbym najbardziej polecić.
Nie do uwierzenia, że w XXI w. jeszcze istnieją takie miejsca, było coś niesamowitego w tym klasztorze, tam działa wehikuł czasu. Przekraczasz bramę z telefonem, aparatem fotograficznym, kamerą i nagle znajdujesz się w innym świecie- pełnym artefaktów, z mistyczną atmosferą, gdzie rolę przewodników pełnią nasi mniejsi bracia- psy. To trzeba przeżyć.