"Nic nie może się równać z tym co widziało się na własne oczy"

Colette

profilki

Szukaj na tym blogu

Translate

Grecja Kobiecym okiem - Nie udawaj Greka




kreta


Zobaczyć Kretę-kolebkę jednej z najstarszych kultur, wyspę na której człowiek wprost się potyka o starożytne "ruinki"- to było jedno z moich marzeń. Udało się je zralizować w 2014 roku, a więc w okresie kiedy cała Grecja pogrążona jest w zapaści finansowej. Na Krecie tego nie widać, ludzie uśmiechnięci, zadowoleni, nadal urzędują w knajpkach, ( chociaż raczej dotyczy to mężczyzn). Kobiety, szczególnie starsze pozostają w domach.




Pałac w Knossos
Pałac w Knossos

Pałac w Knossos
Pałac w Knossos

Tutaj czas też płynie wolno, nam wyrwanym z codziennego pośpiechu początkowo trudno było się dostosować, nawet zwiedzając Knosos w południowym skwarze się spieszyliśmy. Plan mieliśmy precyzyjny- plażowanie ale i zwiedzanie na maksa. Dopiero po pewnym czasie  dotarło do nas, że nie jest ważna ilość, ale jakość i odpuściliśmy, zwolniliśmy tempo a świat stał się piękniejszy. Przecież świat to nie tylko zabytki, to również ludzie. A Kreteńczycy są uroczy ze swoim kręceniem głową kiedy wypowiadają dobrze nam znane "tak", początkowo człowiek trochę od tego głupieje, ale można się przyzwyczaić.







Język grecki jest trudny, w formie pisanej przypomina trochę rosyjski znany mi z lat szkolnych - podobne bukwy, niestety to nas myliło, próbowaliśmy czytać po swojemu, ale nic z tego. Bariera językowa była spora, szczególnie w małych miejscowościach, gdzie ludzie nie znają innego języka poza ojczystym (dotyczy to raczej starszego pokolenia).






Zwiedzając urokliwy monastyr złożyliśmy ofiarę i zrozumieliśmy, że będą się modlić za nas, ale tutaj pojawiły się rozbieżności. Kwestia modlitw podzieliła nas - jedni twierdzili, że jeszcze za życia inni, że po śmierci. Nic to najważniejsze, że będą się  modlić i to w tak wspaniałym miejscu. Na terenie monastyru znajduje się maleńki cmentarz, na płytach nagrobnych, w małych okienkach rodziny zmarłych umieścili fotografie bliskich - nie są to tzw. porcelanki, ale zwykłe fotki. Patrzyły na nas twarze zatroskane, surowe, ale i wesołe, dziwne wrażenie. Cały monastyr sprawiał wrażenie trochę odrealnionego, przeniesionego z innej epoki , tak było za bramą, ale przed nią jest duży parking z szeregiem bazarowych budek ( w tym momencie zamkniętych)- a więc i tutaj dbano o doczesne dobra. nie samą ofiarą człowiek, a w zasadzie monastyr żyje.








Kreta to wyspa kóz i owiec, widzieliśmy ich duże stada pasące się na niedostępnych pastwiskach, tak jak setki lat temu. Coś się jednak zmieniło- pasterz porusza się nie pieszo, ale samochodem.  W ciszy rozlegają się  dzwonki, cykady, szczekanie psa,  i  niestety słychać szum silnika na wysokich obrotach, bo przecież pastwiska są na znacznej wysokości, no ale mamy XXI wiek.





Kreta to  również kraina tysięcy kafejek, aż proszą, żeby chociaż na chwilę przysiąść, nie płacisz stolikowego, ale turysto uważaj, bo możesz trafić na sjestę a wtedy nic z tego. Nam  w Heraklionie udało się  wstrzelić w odpowiedni moment,  kafejka nie miała sjsesty. Obsługa przemiła, widząc zmęczonych turystów z plecaczkami od razu dostarczyła taboreciki na plecaki aby nie leżały na ziemi, może też tak jak my wierzą, że kiedy torby spoczywają na ziemi to pieniądze się nie trzymają?



Wyśmienite kreteńskie wino

uroki siesty właścicieli restauracji

 Dokonaliśmy stosownego zamówienia i pogrążyliśmy się w rozmowie, dobrze, że od razu podano nam  do picia zimną wodę ( nie zamawianą, ale i nie wliczaną do rachunku). Czas płynął leniwie, odwiedziliśmy toaletę, wypalono parę papierosów a wina i obowiązkowej kawy nadal nie było. Osługa krząta się dzielnie, prowadzą niespieszne rozmowy między sobą i z gośćmi. W oczekiwaniu na realizacje niezbyt skomplikowanego zamówienia dowiedzieliśmy się, że jeden z kelnerów poznał w Polsce dziewczynę, w której to zakochał się bez pamięci, ale niestety ona go nie chciała i teraz jest nieszczęśliwy. Oj dziewczyno, dziewczyno złamałaś serce chłopakowi, a on nadal wspomina. Przy takich pogwarkach czas szybko mijał, wody ubywało, wreszcie otrzymaliśmy zamówione lokalne wino i kawę wraz z talerzem owoców i malutkimi deserami (nie zamawianymi), warto było czekać.










 Rachunek okazał się niewygórowany, w naszym kraju zapłaciłoby się więcej. Tak , tak Grecy szanują swoją pracę, mają ścisłą specjalizację- inny kelner przyjmuje zamówienie, inny je realizuje, inny przyjmuje pieniądze. Oczywiście pomijam tu sprawę baristy - taka osoba w każdej kafejce jest niezbędna i dobrze. W porze poźnowieczornej miasto ożywa, zaludniają się kafejki, wszyscy są ożywieni, ale obsługa pozostaje na takich samych obrotach. I chyba słuszny jest gdziś przeczytany napis w knajpce " turysto jeżeli chcesz być szybko obsłużony to tu tu nie wchodz".







W całej Grecjii, a więc i na Krecie pracuje się stosunkowo krótko, w każdym przewodniku znajdziecie informację o godzinach pracy np. banków- do ok 15.00, a w piątki generalnie dużo krócej albo wogóle. Hipermarket w naszej miejscowości był czynny do 20.00 .Co ciekawe taka sytuacja nie dotyczy własnego biznesu - sklepiki, kafejki działają do ostatniego klijenta, no może z małą przerwą. Właśnie sklepiki, je również dosięgła globalizacja- mnóstwo rękodzieła " made in china", miało się wrażenie że to polskie bazarki, różnica tylko polegała na języku sprzedawców i  pieniądzach. Oczywiście znajdziecie piękne wyroby tutejszego rzemiosła- ceramikę hafty itp. ale cena powala. Grek orze jak może, turysta to wspaniałe źródełko, trzeba uważać.

Ciąg dalszy nastąpi w odcinku

Grecja Kobiecym okiem - Nie udawaj greka ciąg dalszy










Polub stronę na feacebook

Follow by Email

Odwiedzający

Free counters!

mapa

Free counters!