"Nic nie może się równać z tym co widziało się na własne oczy"

Colette

profilki

Szukaj na tym blogu

Translate

Tańcząca Kuba : Hawana, Trynidad, Varadero




Roztańczona Kuba  -  życie nocne


Hawana nocą słynna Prado pusta
Chyba każdy mówiąc Kuba widzi roztańczone tłumy na ulicach i knajpkach, słyszy dźwięki muzyki dochodzące z każdego zaułka, śpiewających i kołyszących się Kubańczyków w rytmie salsy........ nic bardziej mylnego. Przebiegliśmy całą Hawanę w dzień i w nocy by zobaczyć tę tak pięknie opisywaną wszędzie atmosferę i owszem nogi nas rozbolały , ale  niestety nie od tańca.






Owszem, muzyka jest, ale w knajpkach, - do tzw kotleta gra orkiestra, tańczą tancerze ( zresztą fajnie), tyle tylko, że jest to ewidentnie pod i dla turystów. Po kilku kawałkach jest czas na zbieranie" tantiemów " do kapelusza . Na ulicach nikt nie tańczy, każdy zajęty jest prozą życia. Myśleliśmy, że w nocy sytuacja będzie inna i wybraliśmy się szukać życia nocnego.



Prado



I cóż się okazało - na promenadzie  (słynnej w Hawanie Malacom), nikt nie tańczy, jest tłum ludzi, głównie młodzieży, siedzą na murze promenady,rozmawiają, piją ciepły rum z "gwinta" i bawią się komórkami . Jedyna muzyka dochodzi z telefonów, które każdy trzyma przy uchu i leci coś w stylu disco polo . Zdegustowani przysiedliśmy w knajpce aby pokrzepić się drinkiem (oczywiście jak przystało na Hawanę mohito) i jak to poszukiwacze zaginionego życia nocnego ruszyliśmy dalej w miasto licząc, że może w późniejszej porze nocnej coś się jeszcze zacznie.





 Efekt - zobaczyliśmy wspaniale oświetloną operę, Kapitol,  nastrojowe prado, ale też ciemne uliczki starej Hawany, kolejne drinki w następnej knajpce, kilka kilometrów w nogach i zero życia nocnego. Przebiegliśmy przez centrum, starą Hawanę - wszystko zamknięte, praktycznie puste ulice.





Jednak nie był to stracony wieczór, wręcz odwrotnie bowiem w swoich poszukiwaniach dotarliśmy do uliczek, które nastrojem  i wyglądem przypominały dawną warszawską Pragę. Tutaj też ludzie siedzieli przed domami pijąc rum, rozmawiając z sąsiadami, na ulicy bawiły się dzieci , młodzi randkowali na całego, drzwi domostw stały otworem - jak u nas na warszawskiej Szwedzkiej czy Ząbkowskiej 30 lat temu.  Mieszkańcy patrzyli trochę zdziwieni na 4 turystów, ale życzliwie się uśmiechali, a my czuliśmy się bezpiecznie.  Około 2 w nocy wróciliśmy na promenadę i widząc na kilku kilometrowej przestrzeni tylko jedną gitarę, zmęczeni wsiedliśmy do starego chevroleta i wróciliśmy do hotelu. Rano nogi bolały tak jak byśmy przetańczyli całą noc.




Następne spotkanie z życiem nocnym nastąpiło w Trynidadzie i to miało sens. Zabawa toczyła się na schodach, było sporo miejscowych (och jak oni tańczą), fajna muzyka, piękne otoczenie, jednym słowem uroczy wieczór. Impreza zorganizowana w centrum Trynidadu pod gołym niebem obok katedry. Organizacja typowo pod turystów, ale świetna muzyka, szkoda tylko, że mało chętnych do tańca....ale nie narzekam tutaj poszaleliśmy, choć zdarzało się, że byliśmy jedyną parą na parkiecie. Ale nic to wieczór bardzo udany.....ciepłe drinki, zimny pot i gorące rytmy......było bosko.




Czasami człowiek jak się uprze to konsekwentnie dąży do celu, a więc również w Varadero  też szukaliśmy życia nocnego. Początkowo trafiliśmy do knajpki The Beatles gdzie grała kubańska rockowa kapela. Światowe hity w ich wykonaniu bardzo nam się podobały, totalny odjazd, który każdemu polecam,  a już solistka w stylu Janis Joplin była wspaniała. Jednakże chcieliśmy posłuchać i potańczyć przy tradycyjnej kubańskiej muzyce.





Trafiliśmy w końcu do typowej tancbudy i to było to! Tańce na ulicy, bawią się turyści ale i Kubańczycy, rum leje się strumieniami. Mnie zachwyciła para Kubańczyków w tzw pewnym wieku- on siwowłosy w dresach, ona szpakowata ubrana sportowo,  wpadli na chwilkę a jak tańczyli, widać było, że robią to dla przyjemności, dla siebie. Osobiście nie chwaląc się dobrze tańczę i czuję latynoskie rytmy, ale jak ich zobaczyłem .......z pokorą zszedłem z parkietu  Kubańczycy istotnie kochają i czują muzykę, choć nie ma spontanicznych tańców na ulicy, ale chętnie sobie podśpiewują pod nosem się "gibią".



 Nam zdarzyła się dosyć zabawna sytuacja w fabryce rumu. jak w każdej szanującej się fabryczce odwiedzanej przez turystów tak i tutaj był sklepik z pamiątkami, w którym to pracowała, a raczej przyglądała się turystom  dorodna Kubanka, w tle leciała fajna kubańska muzyczka muzyczka, no i słysząc melodie odruchowo zacząłem kiwać się w rytm salsy - w tym momencie pani kiwnęła palcem chwyciła mnie i zaczęliśmy tańczyć. Odtańczyliśmy kilka kawałków nie zwracając uwagi na stojących w kolejce po pamiątki trochę zdziwionych, acz chyba zadowolonych turystów. Kobieta tańczyła wspaniale  na koniec  usłyszałem największy w życiu komplement od mojej cudownej partnerki- "musiałeś mieć Kubańczyka w rodzinie" . Niestety zarówno moja żona jak i znajomi nie wykazali się refleksem i nie zrobili fotek zatrzymując to moje najcudowniejsze wspomnienie z Hawany .....jak się tłumaczyli byli tak zapatrzeni i zauroczeni że o tym zapomnieli.




Jeszcze o muzyce-mieliśmy przyjemność być na koncercie Buena Vista Social Klub. Oczywiście wiem, że przez ten zespół przewinęła się setka muzyków, dzieci, wnuki założycieli, ale myślę, że każdy skład zasługuje na uwagę. Nam udało się zobaczyć i usłyszeć Wielką Damę kubańskiej muzyki- 90 letnią Juanę Bacallao, śpiewającą ze wszystkimi wielkimi świata, od Franka Sinatry zaczynając a na Michaelu Jacksonie kończąc.

Juana Bacallao



Drobniutka staruszka znowu podbiła publiczność swoim głosem , tańcem, żywotnością. Miała chwilkę słabości kiedy to krocząc wśród oklaskującej ją publiczności lekko się zachwiała, ale nie pozwoliła aby ktoś jej pomógł, uczyniła ręką władczy gest - ja sama , chwilkę się zatrzymała a potem jakby nigdy nic poszła dalej. Wielka, wielka klasa,  Gwiazdą się jest do końca, kapelusze z głów. Jest to mój kolejny wspaniały powidok, a zdjęcie z Gwiazdą to cudowna pamiątka. posłuchajcie fragmentów jej występu.





Nic to zawsze można pozachwycać się wspaniałą przyrodą lub wypocząć na wspaniałych plażach








Polub stronę na feacebook

Follow by Email

Odwiedzający

Free counters!

mapa

Free counters!