"Nic nie może się równać z tym co widziało się na własne oczy"

Colette

profilki

Szukaj na tym blogu

Translate

Sandomierz - potrafi zachwycić, Polska

  "Nic nie może się równać z tym co widziało się na własne oczy"
                                                                      Colette



Pewnie o Sndomierzu wielu już pisało, ale dla mnie to miasto przywołuje wspomnienia wspaniale spędzonego czasu i nie tylko wypoczynku i wrażeń estetycznych z wspaniale odrestaurowanego miasta, ale także cudownej zabawy.

Wybrałem Sandomierz nie ze względu na popularność jaką mu zapewnił serialowy ojciec Mateusz, ale raczej na piękne stare miasto, knajpki na rynku serwujące regionalne potrawy i miejscowe wina i zapiekankę na samą myśl o której " ślinka mi cieknie "









Ale wszystko po kolei.

W przeciwieństwie do wakacyjnych eskapad w długie weekendy podróżujemy po Polsce, gdyż jak przysłowie głosi "cudze chwalicie swego nie znacie" i by poznać jak najwięcej przynajmniej ten krótki czas poświęcamy poznawaniu okolic.

Od kilku lat ( i mam nadzieję że stało się to już tradycją) wojaże te odbywamy w gronie rodzinnym wraz z moimi dwoma siostrami i szwagrem. i nie dzieje się to z przymusu w ramach zacieśniania więzi rodzinnych, ale dla wspaniałego odpoczynku, cudownej zabawy i niezapomnieniach wspólnie spędzonych chwil o których nie mogę więcej napisać ze względu na ustawę o wychowaniu w trzeźwości i zapobieganiu alkoholizmowi. Plan jest zawsze prosty wyjeżdżamy na 5 dni : po dojechaniu lajtowe zwiedzanie a potem biesiada w knajpkach i na kwaterze do późnych godzin nocnych rano w związku z tym że raczej nie nadajemy się do siadania za kółko, dochodzimy do siebie zwiedzając miasto oszczędnie uzupełniając płyny w pięknych klimatycznych i niezapomnianych knajpkach. Następnego dnia zwiedzanie bliższych i dalszych okolic i wieczorkiem powtórka z biesiady itd.

W 2012 wybór padł na Sandomierz



XIV wieczny ratusz symbol miasta 





Miasto historycznie położone w Małopolsce ( obecnie woj. świętokrzyskie) nad Wisłą na ziemi sandomierskiej zbudowane na siedmiu wzgórzach (potocznie zwane małym Rzymem. Na temat pochodzenia nazwy miasta jest kilka teorii, jedna z nich związana jest z położeniem miasta, gdzie rzeka San "domierza" do Wisły, druga wywodzi nazwę od słowiańskiego imienia Sędomir

Początki osadnictwa datują się na okres neolitu, pierwsza osada powstała w X w. a od XI w. był gród z siedzibą książęcą. W okresie piastowskim miasto zaliczało się do jednego z trzech głównych siedzib Królestwa Polskiego. Lokacja miasta przed rokiem 1243, ale po zdobyciu i zniszczeniu go przez Tatarów ponowna lokacja w 1286 r. Ogromną rolę Sandomierz odgrywał i bogactwo swoje zawdzięczał szlakom handlowym na Wiśle i tym prowadzącym na Ruś.

Do dnia dzisiejszego zachowały się średniowieczne i renesansowe kamieniczki pełne przepychu, świadczące o bogactwie i guście mieszkańców miasta.









Nad miastem na wspaniałym wzgórzu z widokiem na Wisłę góruje zamek królewski z XIV w. którym po zniszczeniu go przez Szwedów od 1795 do 1959 mieściło się więzienie. Obecnie jest siedzibą Muzeum Okręgowe, które warto odwiedzić. Zobaczycie tam dzieje regionu od samych jego początków w wykopaliskach archeologicznych , muzeum wsi sandomierskiej i wspaniałą wystawę krzemienia pasiastego w biżuterii ( dla pań nie lada gratka, dla panów nadchodzące wydatki)








Spacerując po rynku warto przysiąść w nastrojowych renesansowych knajpkach. Wierzcie mi, warto zatrzymać się w nich na dłużej, by zjeść coś smacznego, regionalnego na ogródku przed knajpką podziwiając przepiękny rynek, napić się pysznego wina z miejscowych winnic w nastrojowych i niepowtarzalnych wnętrzach średniowiecznych kamienic. Knajpek wiele i warto znaleźć czas by w każdej posiedzieć. obsługa super a i ceny do przyjęcia,











tę knajpkę najbardziej polecam na odpoczynek ...wspaniałe regionalne potrawy i wyśmienite wina o bogactwie smaków z okolicznych winnic








Rozpoczynając spacer po mieście, ( nie bójcie się zmęczenia bo tak na prawdę tu wszędzie blisko, trzeba tylko nieraz powspinać się na mniejsze lub większe górki ) warto wyjść z rynku przez starą bramę



wspiąć się trochę na górkę która nazywana jest Wzgórzem Świętojakubowym (Jakubowym) lub Wzgórzem Staromiejskim by zobaczyć najstarszy w Sandomierzu klasztor i kościół św. Jakuba - dominikański kościół zbudowany w latach 1226 - 1250 (sam kościół ufundowany już przed 1211) Wzgórze to było kiedyś centrum starego Sandomierza, które po zniszczeniu przez Tatarów zostało przeniesione w obecne miejsce.








Jest to jeden najstarszych kościołów w całości wzniesionych z cegły na terenie Polski (a nawet Europy) i ma status zabytku zerowej klasy. W kościele wspaniałe pozostałości sztuki późno romańskiej








Fragmenty pierwszej kamiennej świątyni w tym miejscu odkryto podczas prac renowacyjnych w 1990 roku. Świątynia ta była kamienna, pozostałościami po niej są: głowa lwa portalowego, płyty nagrobne z rytem miecza (z piaskowca kunowskiego), fragmenty kolumn.

Warto jeszcze wejść tą samą drogą kilkaset metrów pod górkę by dotrzeć na wzgórze św. Pawła gdzie dotrzemy do kościoła Nawrócenia Św Pawła Apostoła, Świątynia z XIII w. pierwotnie gotycka obecnie (jak dla mnie niestety) w barokowej odsłonie, ale nie jest daleko więc warto rzucić okiem.





Na wzgórze św. Pawła warto wspiąć się z jeszcze jednego powodu. Tuż obok jest wejście do Wąwozu św. Królowej Jadwigi który jest obowiązkowym punktem sandomierskiej wycieczki.


Ten wspaniały wydrążony przez wodę lessowy wąwóz wg, przekazów odwiedzany był przez królową Jadwigę, która często pielgrzymowała do kościoła św. Jakuba. Przepiękne urwiste zbocza porośnięte drzewami liściastymi pozwalają zregenerować się i pozachwycać tym razem pięknem krajobrazów












Prawda że warto nacieszyć oko, a dla miłośników drzew podziwiać system korzeniowy. 


A teraz coś dla osób z wielką, ogromną wyobraźnią. Nasze Panie a było ich trzy w wąwozie (na pewno to nie był udar słoneczny bo miejsce raczej zacienione było) na skarpie piachu dostrzegły krasnoludki ....wiele krasnoludków. Niestety ja i szwagier mimo, że promile z nas jeszcze do końca nie wywietrzały, mimo usilnych starań nie mogliśmy dostrzec tej anomalii przyrodniczej więc mam nadzieję że Wam się uda..........powodzenia









Jeśli Wam się nie udało nie martwcie się ....inni turyści też tych tajemniczych stworów nie dostrzegli, ale ponoć malutkie są i dobrze się potrafią chować........wniosek nasz był jeden......nie mieliśmy pojęcia co wzięły, ale chcieliśmy wziąć to samo. Nasze Panie twierdzą do tej pory, że jest to tylko kwestia wrażliwości i nie zabicia w sobie dziecka- niech i tak będzie.

Wąwozem dojdziemy do podzamcza i tuż obok Bazylika katedralna Narodzenia NMP pierwotnie ufundowana przez króla Bolesława Krzywoustego w 1120 r przebudowana w 1360 r w stylu gotyckim i barokową fasadą z 1670 r. Pierwszym prepozytem kolegiaty został Wincenty Kadłubek



http://www.polskiekrajobrazy.pl/Galerie/183:Sandomierz_i_okolice/ 

130404:Bazylika_katedralna_Narodzenia_NMP_z_XIV_w..html 





wyposażenie kościoła barokowe i rokokowe ale z cudownie zachowaną bizantyjsko-ruską polichromią z XV w., na ścianach boazerie i obrazy z XVI w. oraz wiele rzeźb nagrobnych. Warto spokojnie pochodzić by przyjrzeć się tym wszystkim pięknym elementom architektury i sztuki sakralnej.






















Tuż obok kolegiaty XV w. dom księży misjonarzy ufundowany przez Jana Długosza w którym dzisiaj mieści się warte odwiedzenia muzeum diecezjalne.







Idąc dalej rynkiem dotrzemy do ratusza z XIV w., symbolu i chyba najbardziej znanego elementu architektury tego miasta. Ratusz gotycki z renesansową attyką i wierzą z XVII w. W ratuszu muzeum i wspaniałe stylowe wnętrza do których dzięki uprzejmości dozorczyni udało nam się wejść ....warto poprosić, a nuż się uda.





ratusz zasłonięty przez drzewo ale za to studnia przepiękna



Idąc dalej dotrzemy do jedynej zachowanej do dzisiaj wierzy obronnej Bramy Opatowskiej z XIV w., jednej z czterech prowadzących do miasta. Brama ufundowana przez Kazimierza Wielkiego jako część murów obronnych miasta, pierwotnie gotycka z renesansową attyką










Kolejną nawet ciekawą atrakcją tego miasta jest podziemna trasa turystyczna czyli zespół dawnych miejskich składów i piwnic do powstania trasy przyczyniły się zawaliska i zapadliska na Sandomierskim rynku. W ich następstwie, w 1963 roku zespół pracowników naukowych AGH w Krakowie opracował program, mający na celu ratowanie Starego Miasta. W wyniku tych działań odkryto kilkukondygnacyjny zespół podziemnych pomieszczeń i wyrobisk. Część piwnic zasypano w pozostałych udostępniono krótką trasę turystyczną czyli 34 połączone kupieckie piwnice i składy z XIV i XV w. z podziemiami wiąże się XIII wieczna legenda: Podczas najazdu Tatarów z roku 1260 młoda sandomierzanka, Halina, córka kasztelana sandomierskiego Piotra Krępy,straciła wszystkich swoich bliskich, w tym ojca będącego dowódcą garnizonu i postanowiła w porozumieniu z wójtem Wiktorem zemścić się na najeźdźcach. W tym celu dostała się do obozu wroga. Tam opowiedziała wodzowi, że została pohańbiona przez mieszkańców. Zaproponowała, że wprowadzi Tatarów tajnymi podziemnymi korytarzami do miasta. Aby ich upewnić, że nie kłamie poprowadziła najpierw niewielki oddział zwiadowców. Następnie ruszyli za nią spokojnie już wszyscy Tatarzy. Halina długo prowadzała ich w kółko ciemnymi lochami, gdy w tym czasie wtajemniczeni w podstęp mieszkańcy Sandomierza zasypali wejście do korytarzy ciężkimi głazami. Zginęli wszyscy Tatarzy, a wraz z nimi także bohaterska dziewczyna.

A oto i tajemnicze podziemia












Pewnie już przynudzam ale jeszcze tylko dwa miejsca nad którymi specjalnie nie będę się rozwodził .

Przy rynku dawne Kolegium jezuickie wzniesione w latach 1604-1616




schodkami w dół super, ale powrót na rynek proponuję dookoła, wzdłuż Wisły, bo schodków dosyć dużo, chyba że odrobina sportu celem podtrzymania kondycji i figury po knajpianych piwo-obżarstwach



wrócić na rynek można spacerując przepiękną promenadą skąpaną w zieleni








zmęczeni spacerem, głodni, otumanienie natłokiem wrażeń powinniśmy konieczne odwiedzić dom serialowego ojca Mateusza ........





............dom jak dom ale knajpka przy nim bezcenne, dobre piwo i delicja sandomierskiej kuchni.....zapiekanki .....może to przyziemne i prostackie, ale wierzcie mi nigdy, nigdzie, nic tak wspaniałego nie jadłem i to nie tylko moja opinia. Dzisiaj gdy myślę o Sandomierzu to owszem wspominam miasto ale te zapiekanki powodują że chcę tam ponownie wrócić. Knajpka mała ale wszystkie potrawy wyśmienite. I co ważne dla miłośników psów czworonogi mile widziane.

Na koniec jeszcze kilka fotek miasta












Rycerzy tak przeraziły nasze panie, że aż im miecze opadły 


Jeśli zdecydujecie się odwiedzić Sandomierz nie szukajcie noclegów w hotelach, pensjonatach, ale zatrzymajcie się w kwaterach prywatnych, w okolicach rynku jest duży wybór, dobry standard, ceny przystępne, gospodarze mili, miejsca parkingowe też się znajdą, +jako dodatkowy bonus - piękne widoki z tarasu lub ogrodu na koryto Wisły.


Z Sandomierza rzut beretem do Baranowa Sandomierskiego, perełki renesansowych pałacy, ale to już w następnym odcinku.

Polub stronę na feacebook

Follow by Email

Odwiedzający

Free counters!

mapa

Free counters!