Gdybym napisał, że pojechałem do Kenii by rozkoszować się pięknymi plażami i wspaniałym oceanem to bym skłamał. Owszem lubię plaże, ciepłą wodę i drinki z palemką, ale Kenia to kultura środkowej Afryki, wspaniała przyroda, wielokulturowość, parki narodowe oraz wszechobecna różnorodna zwierzyna. Planując safari byłem bardzo sceptyczny - w ZOO bywałem, nawet bardzo często jak syn był mały. Słonie, żyrafy, lwy i inną zwierzynę też widziałem, dane mi było nawet osobiście karmić żyrafy i nosorożca, - więc po co mi to safari.
![]() |
koloryt prowincjonalnych dróg |
![]() |
Nasz wytrzymały Jepp |
Przyjaciele i żona very happy a ja - zawsze zdawało mi się, że wolę wytwory rąk ludzkich (wspaniałe katedry, zamki, fortyfikacje, urokliwe starówki) a nie, nawet spektakularną faunę i florę naszej planety. W odpowiedzi usłyszałem że może bym w końcu odkopał głęboko ukryte pokłady romantycznej natury, a jak nie potrafię, bym się lepiej nie odzywał - więc zamilkłem. Utwierdziło mnie w moim przekonaniu gdy poczytałem o koszmarnych kenijskich drogach, posłuchałem, że na sawannie o zwierzynę wcale nie tak łatwo, że trzeba mieć fart by lwa zobaczyć. Nabrałem jeszcze większego dystansu a mój sceptycyzm przybrał realne wymiary. Ale cóż w mniejszości nie jest siła - zakrzyczany przez wszystkich, udawałem zdystansowanego entuzjastę.
Czerwony park Tsavo East |
Wszystkie moje wątpliwości i frustracje pękły jak bańka mydlana gdy znalazłem się na miejscu za sprawą naszego przewodnika i wspaniałego organizatora Riadha Abdalla. Zaczynając od początku - aby dojechać do Parku Narodowego Tsavo należy pokonać kenijskie drogi i to co o nich piszą to zdecydowanie prawda. Jazda terenowa Paryż -Dakar tu się nie umywa - to cross z najwyższej półki i z największymi przeszkodami - doceniłem polskie drogi i teraz się ich nie czepiam. Jak będziecie mieli szczęście to już podczas drogi zobaczycie wiele zwierząt a przy autostradzie watahy pawianów czatujących na to co im spadnie z przejeżdżających aut. Po kliku godzinach wytrzęsieni i rozochoceni przygodą dotarliśmy do Parku Tsavo East potocznie zwanego parkiem czerwonych słoni.
Już w drodze zachwyciła mnie kenijska prowincja, ziemia w kolorze ochry, maleńkie ulepione z czerwonej gliny domostwa i zwierzęta spacerujące wzdłuż autostrady. Wjazd do parku tylko pogłębił zachwyt. Oddalając się od cywilizacji doceniłem spokój i urok sawanny. Z czerwonej spalonej słońcem ziemi wyrastające kępy traw, bezlistne drzewa i olbrzymie termitiery. Wszystko piękne, ale gdzie obiecane zwierzęta. Uzbrojeni w aparaty, czujni i gotowi, "wystający" ponad dach naszego Jeppa czekaliśmy na nasze wymarzone zdjęcia, oczyma wyobraźni widząc nagłówki w prasie nagroda Wordd Press Photo - a tu tylko bezkres sawanny - beżowy krajobraz wysuszonych traw z czerwoną ziemią. I tu przyszła radość - mogłem perfidnie wszystkim w oczy powiedzieć "a nie mówiłem, nie słuchaliście mnie" - tak od razu i bez walki nie można przyznać się do mentalnej porażki 😂. Radość trwała jednak krótko.
Na początku dla niewprawnego oka trudne do wypatrzenia |
Wtopione w kolor otoczenia |
Gdyby nie Riadha pewnie byśmy niczego nie zauważyli. Przyzwyczajeni do europejskich widoków nie dostrzegaliśmy, że tutaj nie tylko krajobraz jest beżowo czerwony. Gdy przyzwyczailiśmy oko i nauczyliśmy się obserwować - nagle wśród traw i krzewów wyłoniły się najróżniejszego rodzaju gazele, zebry, buszujące wśród resztek zieleni pawiany. W oddali dostrzegliśmy spacerujące żyrafy i gwiazdy tego rezerwatu wspaniałe czerwone słonie, których skóra z racji przebywania na tych terenach nabrała koloru ochry. Zrozumiałem czym jest sawanna. To nie jak w filmach National Geographic ogromne stada zwierząt spacerujące po bezkresach a pojedyncze niewielkie stada lub osobniki ukryte wśród zarośli, chłodzące się wśród drzew i krzewów w kamuflażu ledwie widocznym dla niewprawnego oka. Dopiero w tej chwili zrozumiałem co to jest safari. To nie oglądanie zwierząt jak w ZOO - to wnikliwa obserwacja, wypatrywanie, radość z każdego zauważonego zwierzęcia, to dech zapierająca bliskość zwierząt i ich naturalnych warunków życia.
obok koryta dawnej rzeki stadko pawianów |
Choć ilość i różnorodność zwierząt w parku Tsavo East może nie powala to zdecydowanie polecam tę wycieczkę. Park ten daje koloryt którego nie zaobserwujecie w Tsavo West tu nawet zebry nie były czarno białe a raczej czarno czerwone. Przed wyjazdem z parku obiad w hotelu Ngutuni Lodge znajdującym się na terenie rezerwatu. Tu przekonaliśmy się, że nie tylko zwierzęta w parku są czerwone. Przy wejściu otrzymaliśmy biały mokry ręcznik do odświeżenia. Jakie było nasze zdziwienie gdy po lekkim przetarciu twarzy ręcznik wyglądał niczym całun turyński. Obiad smaczny i obfity, hotel czysty i przytulny na balkonach wielu gości obserwujących przychodzącą do wodopoju zwierzynę. Wszystkie hotele w parkach posiadają jeziorka i ujęcia wody, które wabią zwierzęta i pozwalają turystom delektującym się drinkami na tarasie obserwować zwierzynę przy wodopoju - wrażenia bezcenne - zachęcam do zabrania lornetki. Jeśli wystarczająco długo posiedzisz zaobserwujesz wszystkie zwierzęta mieszkające w parku. Moimi ulubieńcami podczas tej części wyprawy stały się baraszkujące guźce czyli tzw. Kenia expres.
Po obiadku i kawce na tarasie widokowym czas ruszać w dalszą drogę. Po drodze piękna rodzina słoni z dwoma małymi. Podjechaliśmy bardzo blisko, miało się ważnie, że byliśmy w odległości krótkiej trąby. Słonica zasłaniająca maleństwo korzystała z ostatnich zielonych liści. Nasz zachwyt nad rodzinną sielanką nie trwał jednak długo. Gdy (w rozumieniu słonicy) podjechaliśmy zbyt blisko stada - osłaniając najmłodsze słoniątko ruszyła w naszą stronę i potrząsając kłami pokazała gdzie jest bezpieczny dystans. Jeszcze krótki przejazd przez park i tuż przy wyjeździe naszym oczom ukazała się (jak dla mnie) perełka sawanny - olbrzymie stado przepięknych i dumnych oryksów, antylop, które jeszcze niedawno były na skraju wyginięcia.
Krótka podróż przez prawdziwą Kenię wśród niewielkich czerwonych wiosek, antylop pasących się wzdłuż drogi, o dotarliśmy do Tsavo West ale o tym w kolejnym odcinku.
![]() |
Wyraźnie powiedziała jeszcze krok i Jepp wam nie pomoże |
Więcej zdjęć zobaczycie na moim fanpage na facebook https://www.facebook.com/fascynujacepodroze/ By nic nie przegapić zachęcam do polubienia strony 👍. Będę wdzięczny za pozostawienie komentarza.
I moja perełka na torcie stado oryksów |
Artykuły o Kenii na blogu
- Kenia - wstęp do przygody
- Kenia przydatne informacje i rady - praktyczny poradnik cz. 1
- Kenia Poradnik cz. 2
- Kenia - Safari od A do Z
- Kenia Hotel Diani Sea Lodge
- Kenia - Wycieczki od A do Z - z kim, gdzie i za ile
- Kenia - Mombasa
- Kenia - Mombasa stare miasto
- Kenia - Blue safari - czyli wyprawa na rafę koralową
- Kenia Wioska Masajów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz