Zanim przejdę do opisu Kuby i jej cudownych miast i plaż, ciekawych ludzi, poplątanej historii -jeszcze kilka słów na temat tego co mnie zdziwiło, co zachwyciło a co rozczarowało
Hawański kapitol ten większy niż w USA
Podróż na Kubę zaplanowaliśmy chcąc zobaczyć jeszcze istniejący tam klimat, przed przemianami które zapewne nieuchronnie nastąpią w związku z nawiązaniem stosunków dyplomatycznych z USA, wizytą Papieża i coraz większym otwieraniem się władz na świat zewnętrzny. Marzyliśmy o zobaczeniu zrujnowanych miast, które przed rewolucją były perłami Karaibów, tańczących na ulicach ludzi, doskonałej klimatycznej zabawy w stylu Buena Vista Social Club, lejącego się rumu i białych plaż z rosnącymi na nich palmami. Rzeczywistość okazała się trochę inna , ale wierzcie mi Kubę i tak warto zobaczyć o każdej porze roku, bo słońce świeci tam cały rok.
Nie sugerujcie się porami roku na Kubie. Słońce świeci tam cały czas i jest gorąco. W sezonie zimowym ciepło i sucho, w letnim upalnie i wilgotno ale rekompensuje to morze Karaibskie i ocean, bo woda jak w wannie, ok 35 stopni. Chmurki bywają, deszcz jeśli popada to ciepły i zaraz wychodzi słońce. Byliśmy w porze deszczowej 2 tygodnie i padało po kilkanaście minut chyba 4 razy a potem pogoda plażowa. Huragany bywają rzadko i jeśli już dotrą to na południowy wschód wyspy. Podczas naszego pobytu przez Karaiby przechodził huragan dotarł na południowy wschód, podobno trochę wiało u nas na środkowym południu na pół dnia popsuł pogodę - było pochmurno i od czasu do czasu lało.
![]() |
Objawy huraganu - trochę popadało |
Z miast które widziałem tylko Hawana się wali i niestety szkoda bo przed rewolucją musiało to być jedno z najpiękniejszych miast na świecie, ale UNESCO zaczęło remontować starówkę i wierzcie mi wygląda imponująco kontrastując z walącą się resztą. Pozostałe miasta zadbane, wyremontowane i czyste, choć wszędzie problem z brakiem wody w toaletach i wydzielane kilkanaście centymetrów papieru toaletowego ale do tego radzę przywyknąć.
Hawana wygląda też tak |
Wszędzie gdzie jesteście biegajcie po knajpach,, wypijcie morze mohito, bo cudownie orzeźwia, jedzcie owoce morza i wspaniałe langusty, bo są pyszne i świeże, a u nas kosztują majątek i słuchajcie kubańskiej muzyki na żywo.
Kapele grają w każdej knajpie, grają świetnie - jeśli możecie to tańczcie.
To nikomu tu nie przeszkadza, a nawet mile widziane i tak na prawdę to jedyna okazja by potańczyć na Kubie. Grający i tańczący Kubańczycy na ulicy to mit. Oblecieliśmy całą Hawanę w dzień i w nocy i nikt tam nie tańczył poza knajpami a w nich tańczyli też tylko turyści. Nocą Hawańczycy gromadnie wylegają na kilkukilometrową promenadę nad oceanem, starsi piją rum i rozmawiają, młodzi piją rum i bawią się komórkami. Nie ma muzyki, tańców no chyba że ktoś puści coś z komórki, ale to nie są kubańskie klimaty tylko takie ich disco polo (dla mnie koszmar)
![]() |
Buena Vista Social Club |
![]() |
uliczna knajpka w Varadero |
Na ulicy potańczycie tylko w Varadero bo w jednej z knajpek muzyka kubańska na żywo, zamknięta uliczka i wielu Kubańczyków i turystów tańczących - wrażenia bezcenne i dla kochających taniec - chwile spędzone w niebie (cholera jak oni się ruszają) Do tej pory myślałem że świetnie tańczę, ale tam gdy oni byli na parkiecie wolałem podpierać ściany (choć nie chwaląc się od jednej z Kubanek otrzymałem komplement , stwierdziła, że musiałem mieć Kubańczyka w rodzinie - miłe ale moje gibanie się przy nich to żenada). Tańczcie więc gdzie możecie i ile możecie, bo wielu okazji nie będzie.
![]() |
Fabryka rumu Guayabita del Pinar - wspaniały i na zimno i na ciepło |
Palcie cygara, choć jak dla mnie wstrętne, pijcie rum, ten z górnej półki, bo takiego nigdzie indziej nie kupicie, kupujcie pamiątki bo to rękodzieło a nie fabryczne chińskie okropności. Zachwyćcie się przyrodą, takiej zieleni i kolorów jak dotąd nigdzie indziej nie widziałem. Kuba to wspaniała przyroda, ciekawe miasta i kultura, cudowni otwarci i niczym nie przejmujący się ludzie, którzy na wszystko mają czas i dla nich podstawą życia jest sjesta i maniana. Bujają się w fotelach, palą cygara, piją rum i zachęcają cię do rozmowy i wzajemnego poznania - życzliwi, otwarci i uśmiechnięci. Jedyne co ich męczy to permanentny odpoczynek, a ich podstawowe marzenie to być turystą - czyli mieć dużo pieniędzy nic nie robiąc wydać je i mieszkać w dobrych hotelach - tak właśnie sobie nas wyobrażają.
I ostatnia rzecz plaże. Tak na prawdę na Kubie nie ma ich wiele, bo wyspa powstała z martwej rafy koralowej, ale te co to raj na ziemi. Wspaniała seledynowo, szafirowo błękitna przezroczysta woda, biały piasek i palmy na plaży. Jestem ciepłolubny, rzadko korzystam z mórz bo woda jak dla mnie za zimna. Na Kubie woda nie chłodzi, ma ok 35 stopni i przez cały dzień można z niej nie wychodzić.
Tak musi wyglądać raj - wspaniały piasek, różnokolorowa, ciepła woda, palmy na plaży a ja siedzę w cudownej wodzie z drinkiem w ręku.
Planując wyjazd zaopatrzcie się w gotówkę, najlepiej w euro, bo ma najlepszy przelicznik Nie zabierajcie kart kredytowych bo bankomatów tylko kilka, a opłata za transakcję słona. Nie zabierajcie tabletów, komputerów, internet czasami bywa, strony wczytują się kilkanaście minut, a opłata za transfer gigantyczna.
I ostatnia na dzisiaj kwestia - bezpieczeństwo. Tak na prawdę , ale jest to moje subiektywne odczucie, Kuba to bezpieczny kraj. Włócząc się nocą uliczkami Hawany w poszukiwaniu klubów z muzyką trafialiśmy do różnych dzielnic, w ciemne zrujnowane uliczki które wiały grozą. Stach budziły bardziej insekty i szczury niż ludzie. Ci uśmiechali się i pozdrawiali. Pewnie gdybym miał w jednej ręce wypasioną komórkę a w drugiej plik banknotów 100 euro było by inaczej, ale tam czułem się bezpieczniej niż w większości polskich miast
Kuba wygląda też tak |
A jeśli macie wątpliwości czy tam jechą to ostatnia fotka.......czułem się tam właśnie tak